-Co to za miejsce? – Powiedziała Aniela stojąc na skraju przepaści. Nad nią rozciągało się pasmo białych chmur szybujących spokojnie na błękitnym niebie. Odwróciła się. Ujrzała jezioro, w którego tafli odbijało się rozpromienione słońce. W przejrzystej wodzie można było ujrzeć jak spokojnie toczy się życie jego mieszkańców. Za rozlewiskiem znajdowała się piękna łąka, na której rosły kwiaty, począwszy od czerwonych maków, fioletowych firletków, po śliczne chabry. Dalej ciągnął się las, z którego wyglądało przyjaźnie stado saren.
- To miejsce, ono wygląda jak raj. Czy ja umarłam? – w głowie dziewczyny panował chaos. Zasypywana masą pytań, oczekiwała od kogoś odpowiedzi, lecz nikt nie odpowiadał. Zaniepokojona, zastanawiała się w jaki sposób tu dotarła. Mimo mieszanych uczuć, czuła się dobrze w tym miejscu, była szczęśliwa.
Ziemia pod nią nagle obsunęła się.
- Co się stało? Ja spadam. Ratunku! – krzyczała Aniela. Jej przepełnione strachem oczy zobaczyły na niebie iskrę. W przeciągu kilku sekund przed nią uniósł się anioł. Jego śnieżno białe skrzydła rozpięły się na niebie zasłaniając słońce. Był piękny. W złotych promieniach jego ciało błyszczało jak złoto, miał czerwone usta i mały, zadarty nos. Jego blond grzywka przysłaniała niebieskie oczy, w których młoda kobieta znalazła spokój. Zamknęła oczy, a on chwycił ją w swe ramiona i cichym głosem szepnął:
- Uspokój się Anielko. Jestem Gabriel, twój anioł stróż. Wezwałaś mnie, więc się zjawiłem.
- Ale… Jak to możliwe? To… Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłam? – Ze zdenerwowania dziewczyna zaczęła zadawać wiele pytań.
- Poczekaj chwilkę. Gdy już będziemy na ziemi rozwikłam Twoje wątpliwości. – odpowiedział skrzydlaty mężczyzna.
Po kilku minutach znajdowali się tuż nad ziemią. Anioł delikatnie ułożył dziewczynę na trawie i zaczął opowiadać.
- Znajdujemy się w miejscu, które stworzyłaś Ty.
- Ale jak to możliwe? – przerwała Aniela.
- Anielko daj mi dokończyć. – powiedział Gabriel, po czym kontynuował.
- Każdy człowiek pragnie szczęścia i do niego dąży tworząc w podświadomości miejsce, w którym chciałby żyć, obraz swojego małego raju. To jest właśnie wizja twojej utopii. Za każdym razem, kiedy uśniesz, możesz się tu przenieść używając swojego umysłu. Każde doświadczenie, wydarzenie w rzeczywistym świecie wpływa na zmianę tego miejsca. Tyle wiadomości na razie Ci wystarczy, reszty dowiesz się sama przebywając tutaj.
- Anielo! Anielo! Wstawaj, czas do szkoły! – zawołała matka.
- Mamo, jeszcze 5 minut. Co? Już 7:40? Mamo, czemu wcześniej mnie nie obudziłaś? – zerwała się po tym jak spojrzała na zegarek.
- Próbowałam, lecz spałaś jak zabita. – tłumaczył rodzic
- Nie mam teraz czasu. Biegnę się wyszykować, bo znów spóźnię się na lekcje. Śniadanie zjem w szkole. Do zobaczenia po południu mamusiu. – wybiegła szybko, częstując mamę łagodnym buziakiem.
- Yeah! Zdążyłam! – krzyknęła z radości.
- Panna niech się nie cieszy. – zza rogu wyszła nauczycielka.
- Ohhh, przepraszam za spóźnienie, ale zaspałam. – tłumaczyła się uczennica.
- Dobrze już. Siadaj na swoje miejsce. Na przyszłość, ustawiaj swój budzik pół godziny wcześniej niż zamierzasz wstawać, naprawdę pomaga. A teraz, proszę wyjmijcie książki i otwórzcie na stronie 57. – powiedziała pani profesor.
- Cześć Kaśka, nie uwierzysz co mi się śniło. – Dziewczyna zaczęła zagadywać koleżankę.
- Opowiesz mi na przerwie, teraz uważaj, bo jak Greta zobaczy, to weźmie nas do odpowiedzi. Znasz ją. – ostrzegła Kasia.
- Tak, wiem. Chociaż, może nam się upiecze, ma dzisiaj wyjątkowo dobry humor. Może jakiś facet w końcu się nią zainteresował. – roześmiały się dziewczyny w końcu zajmując się lekcją.
W klasie zrobił się hałas. Uczniowie doczekali się przerwy, więc nie zważając na słowa nauczycielki zaczęli zasuwać krzesła i wychodzić z klasy.
- Więc? Co Ci się śniło? Opowiadaj. – rzekła rozradowana koleżanka.
Aniela zaczęła opowiadać. Zajęło jej to całą przerwę. Dziewczyna bardzo dokładnie opowiedziała swój sen. Często zatracała się w swoich słowach, ponieważ próbowała w umyśle odtworzyć dokładny obraz zdarzeń. Gdy skończyła, przyjaciółka rzekła:
- No nie! Mi, to się nigdy nie śnią tak piękne sny.
- Bądź cierpliwa. Ehhhh… Ile bym dała, by wrócić tam znów. – żaliła się.
- Zapomniałaś co powiedział? Wspomniał, że musisz tylko użyć swojego umysłu. Wróć do domu i spróbuj. Co Ci szkodzi? – namawiała przyjaciółka.
- Rzeczywiście, masz rację. Niech ten dzień szybko minie. – mówiła z nadzieją Marzycielka.
Nadszedł oczekiwany dzwonek. Aniela, jak nigdy, wybiegła pierwsza z klasy. Ubrała się i szybkim tempem podreptała do domu.
- Córciu, zrobiłam Twoje ulubione danie. Umyj ręce i siadaj do stołu. – przywitała ją radośnie mama. Dziewczyna zrobiła to, co jej kazano. Wsuwała obiad tak szybko, że członkowie rodziny nie mogli w to uwierzyć. Zwykle stękała nad jedzeniem przeszło godzinę. Tym razem zjadła w przeciągu 15 minut. Zdziwienie było tak wielkie, że nie obyło się bez pytań.
- Czy coś się stało? Zjadłaś dzisiaj tak szybko. – Zapytał tata.
- Nie skądże, jestem po prostu zmęczona. Odrobię wszystkie lekcje, pouczę się, odpocznę i pójdę spać. – odrzekła.
- Więc tak się sprawy mają. – wtrąciła się mama.
Brat chciał już przytrzeć nosa siostrze, lecz nie zdążył, gdyż ta szybko odwróciła się i skierowała w stronę schodów prowadzących na górę.
Zapadła noc. Aniela ułożyła się wygodnie w łóżku i pogrążyła w głębokim śnie.
- Tak! Udało się! Znów wróciłam do mojego raju. Gabrielu! – krzyczała podekscytowana.
- Witaj panienko. – przywitał ją.
- Szybki jesteś. Nawet nie zauważyłam jak się zjawiłeś. To jakie plany na dzisiaj? Chciałabym poznać to miejsce. – zaczęła dziewczyna.
- To Ty jesteś Panią tego świata, Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Zacznijmy od zwiedzania okolicy. Proszę zamknij swe oczy. A teraz użyj wyobraźni. Pomyśl o tym, że unosisz się w powietrzu. Właśnie tak. Świetnie Ci idzie. Skup się i powoli otwórz oczy. – oznajmił mężczyzna.
- Ja… latam? – zapytała nieco przestraszona.
- Tak, w swoim raju, to Ty decydujesz o wszystkim. Teraz będzie nam o wiele łatwiej poruszać się w terenie. To, na co czekamy? Ruszajmy w drogę.– rzekł z uśmiechem anioł.
Gabriel rozwinął swe piękne skrzydła, odbił się i uniósł wysoko nad ziemią. Chwilę później u jego boku znajdowała się Aniela. Razem szybowali po błękitnym niebie. Wzbijali się nad szczyty zaśnieżonych gór i nagle opadali dotykając swoimi stopami tafli jeziora. Gonili się pomiędzy drzewami, zrywali kwiaty na łące, z których dziewczyna robiła wieńce dla przyjaciela, bawili się ze zwierzętami mieszkającymi w lesie. Niebo przybrało granatowego koloru i zaczął padać ciepły i przyjemny deszcz. Jako, że chmury nie zdołały zasłonić słońca, promienie łączące się ze spadającymi kroplami wody rozszczepiły światło tworząc tęczę. Parze nie przeszkadzała pogoda, a nawet zachęciła do dalszej zabawy. Latając zataczali na niebie piękne piruety. Wyglądali jak zakochana para tańcząca swój pierwszy wspólny taniec. Aniela była szczęśliwa jak jeszcze nigdy dotąd. W jej oczach tliły się iskry radości. Czuła się taka wolna, swobodna i nieograniczona. Anioł spojrzał na jej piękny uśmiech. Dziewczyna była bardzo ładna. Miała śniadą, delikatną cerę, pełne usta i duże, czarne oczy posiadające niezwykłą głębie. Falowane, czarne włosy lekko spadały na jej wąskie ramiona. Gabriel zaniemówił. Jego serce stanęło i buchnęło gorącym płomieniem, który rozszedł się po całym ciele. Nigdy dotąd nie doznał tak pięknego uczucia. Czy to była miłość? Nie, teraz o tym nie myślał. W tej chwili wszystko toczyło się tylko wokół młodej kobiety.
- Gabrielu? Co się stało? Tak nagle odpłynąłeś na dobre kilka chwil. – zaczęła młoda kobieta.
- Przepraszam, zamyśliłem się. Nawet aniołom się to zdarza. W gruncie rzeczy jesteśmy bardzo podobni do Was, ludzi. Różnimy się jedynie tym, że żyjemy wiecznie i posiadamy skrzydła. – oznajmił.
- Chciałabym być aniołem, takim jak Ty. Mogłabym wtedy szybować po bezkresnym niebie, przemierzać oceany, lasy, doliny. Poznawać świat z tej innej, lepszej perspektywy. I co najważniejsze, obserwować ludzi. Dopiero wtedy odkryłabym sens istnienia, to czemu się rodzimy i później umieramy, to czemu jesteśmy szczęśliwi lub smutni, to czemu boimy się okazywać nasze emocje i co sprawia, że naprawdę żyjemy. – powiedziała zamyślając się.
- Powiem Ci, że jesteś naprawdę wyjątkową osobą. – odrzekł mężczyzna.
- Mamo wychodzę! – krzyknęła rozradowana Aniela. Przez ostatni tydzień zmieniła się. Na jej twarzy ciągle widnieje uśmiech. Kwitnie jak kwiat, który z niecierpliwością czekał na przyjście wiosny. Jeszcze nikt nie widział w niej tyle optymizmu. Większość pamięta ją jako wiecznie zabieganą i poważną dziewczynę. Wszyscy z jej otoczenia zastanawiają się, co się stało, że nastąpiła w niej tak nagła zmiana. Jednak nikt oprócz niej i Kasi, nie wie o drugim świecie, do którego przenosi się w każdym śnie.
Nagle słychać pisk opon i krzyk przerażonej matki.
- Anielko! Szybko wezwijcie pogotowie! Proszę niech ktoś pomoże!
Dziewczyna leżała nieprzytomna na jezdni. Krwawiła. Dookoła panował chaos, świadkowie wypadku panikowali. A ona ciągle leżała. Obok jej ciała powiększała się kałuża krwi. Była już na pograniczu dwóch światów. Po 5 minutach przyjechał ambulans. Matka z nadzieją stała nad ciałem córki. Sanitariusze wybiegli i od razu zajęli się poszkodowaną. Tylko czy nie jest za późno?
- Co się stało? Mój raj? On umiera. – powiedziała z przerażeniem Aniela. Kwiaty usychały, drzewa zrzucały liście, zwierzęta umierały. Wszystko traciło swe piękne, radosne barwy. Na świecie panował chłód, nie było słońca, niebo pokryło się szarymi chmurami. Życie przemijało. Nagle dziewczyna zaczęła znikać, razem ze swoim miejscem.
- Gabrielu! Co się dzieje? – zapytała zdenerwowana.
- Anielko Ty umierasz, a razem z Tobą twa utopia. – oznajmił jej przyjaciel. Na te słowa dziewczyna zaczęła płakać. Jej serce przepełnił strach i smutek, dopiero zaczęła poznawać swój świat, swoje życie, a już musiała się z nim rozstawać. Nie miała pojęcia co się stało. Po czym anioł dodał:
- Nie bój się, nie pozwolę Ci umrzeć. Nie mogę na to pozwolić, po prostu nie mogę. Po raz pierwszy przy Tobie doznałem tak pięknego uczucia. Anielo ja… ja Cię kocham! Po tych słowach zbliżył się do dziewczyny. Obydwoje czuli ciepło swoich ciał. Gabriel czule ją objął i lekko pochylił. Patrzyli sobie głęboko w oczy, gdzie było widać płomień, który zrodził się z ich uczucia. Usta dotknęły się i doszło do namiętnego pocałunku. Po ciele pary przeszedł dreszcz. Zatracili się w sobie po raz pierwszy. Aniela już prawie znikła, wtedy to anioł wzbił się w górę. Jego ciało zaczęło emanować ciepłem i promieniować jasnym światłem. Z jego serca wyłonił się błyszczący kryształ. Mężczyzna wziął go w dłonie i podleciał do młodej kobiety mówiąc:
- To jest kryształ mojego serca. Proszę przyjmij go.
- Co się wtedy stanie? – zapytała Aniela.
- Uratuje Ci życie. Powrócisz do rzeczywistości. Ja będę musiał błąkać się między światem żywych i umarłych. To moja kara, za ingerencję w plany Najwyższego. Nie mogę pozwolić Ci umrzeć. Chcę spełnić Twoje marzenia, chcę byś poznawała świat, ludzi, chcę byś żyła… dla mnie. To da mi prawdziwe szczęście. Ty będziesz moim rajem. – powiedział Gabriel i włożył kryształ w serce dziewczyny.
- Gabrielu! Proszę nie rób tego. Ja też Cię kocham! Wolę umrzeć niż wiedzieć, że przeze mnie będziesz skazany na wieczną tułaczkę. Jak umrę, ja… ja znajdę Ciebie, nawet, jeżeli miałabym szukać całą wieczność.– wtrąciła
- Nie, Ty musisz żyć! Żegnaj ukochana. Zawszę będę przy Tobie. – powiedział anioł.
- Nie, nie, nie, Gabrielu nie! – krzyknęła, po czym zasnęła.
Aniela obudziła się. Znajdowała się w pokoju szpitalnym, do którego docierały ostatnie promienie słońca. Przy jej łóżku stały bukiety kwiatów, a na stoliku leżały owoce i słonik z podniesioną trąbą na szczęście. Matka widząc jak się budzi podbiegła do łóżka i rzekła:
- Córciu jak się czujesz?
- Kim ja jestem? – opowiedziała pytaniem dziewczyna.
- To miejsce, ono wygląda jak raj. Czy ja umarłam? – w głowie dziewczyny panował chaos. Zasypywana masą pytań, oczekiwała od kogoś odpowiedzi, lecz nikt nie odpowiadał. Zaniepokojona, zastanawiała się w jaki sposób tu dotarła. Mimo mieszanych uczuć, czuła się dobrze w tym miejscu, była szczęśliwa.
Ziemia pod nią nagle obsunęła się.
- Co się stało? Ja spadam. Ratunku! – krzyczała Aniela. Jej przepełnione strachem oczy zobaczyły na niebie iskrę. W przeciągu kilku sekund przed nią uniósł się anioł. Jego śnieżno białe skrzydła rozpięły się na niebie zasłaniając słońce. Był piękny. W złotych promieniach jego ciało błyszczało jak złoto, miał czerwone usta i mały, zadarty nos. Jego blond grzywka przysłaniała niebieskie oczy, w których młoda kobieta znalazła spokój. Zamknęła oczy, a on chwycił ją w swe ramiona i cichym głosem szepnął:
- Uspokój się Anielko. Jestem Gabriel, twój anioł stróż. Wezwałaś mnie, więc się zjawiłem.
- Ale… Jak to możliwe? To… Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłam? – Ze zdenerwowania dziewczyna zaczęła zadawać wiele pytań.
- Poczekaj chwilkę. Gdy już będziemy na ziemi rozwikłam Twoje wątpliwości. – odpowiedział skrzydlaty mężczyzna.
Po kilku minutach znajdowali się tuż nad ziemią. Anioł delikatnie ułożył dziewczynę na trawie i zaczął opowiadać.
- Znajdujemy się w miejscu, które stworzyłaś Ty.
- Ale jak to możliwe? – przerwała Aniela.
- Anielko daj mi dokończyć. – powiedział Gabriel, po czym kontynuował.
- Każdy człowiek pragnie szczęścia i do niego dąży tworząc w podświadomości miejsce, w którym chciałby żyć, obraz swojego małego raju. To jest właśnie wizja twojej utopii. Za każdym razem, kiedy uśniesz, możesz się tu przenieść używając swojego umysłu. Każde doświadczenie, wydarzenie w rzeczywistym świecie wpływa na zmianę tego miejsca. Tyle wiadomości na razie Ci wystarczy, reszty dowiesz się sama przebywając tutaj.
- Anielo! Anielo! Wstawaj, czas do szkoły! – zawołała matka.
- Mamo, jeszcze 5 minut. Co? Już 7:40? Mamo, czemu wcześniej mnie nie obudziłaś? – zerwała się po tym jak spojrzała na zegarek.
- Próbowałam, lecz spałaś jak zabita. – tłumaczył rodzic
- Nie mam teraz czasu. Biegnę się wyszykować, bo znów spóźnię się na lekcje. Śniadanie zjem w szkole. Do zobaczenia po południu mamusiu. – wybiegła szybko, częstując mamę łagodnym buziakiem.
- Yeah! Zdążyłam! – krzyknęła z radości.
- Panna niech się nie cieszy. – zza rogu wyszła nauczycielka.
- Ohhh, przepraszam za spóźnienie, ale zaspałam. – tłumaczyła się uczennica.
- Dobrze już. Siadaj na swoje miejsce. Na przyszłość, ustawiaj swój budzik pół godziny wcześniej niż zamierzasz wstawać, naprawdę pomaga. A teraz, proszę wyjmijcie książki i otwórzcie na stronie 57. – powiedziała pani profesor.
- Cześć Kaśka, nie uwierzysz co mi się śniło. – Dziewczyna zaczęła zagadywać koleżankę.
- Opowiesz mi na przerwie, teraz uważaj, bo jak Greta zobaczy, to weźmie nas do odpowiedzi. Znasz ją. – ostrzegła Kasia.
- Tak, wiem. Chociaż, może nam się upiecze, ma dzisiaj wyjątkowo dobry humor. Może jakiś facet w końcu się nią zainteresował. – roześmiały się dziewczyny w końcu zajmując się lekcją.
W klasie zrobił się hałas. Uczniowie doczekali się przerwy, więc nie zważając na słowa nauczycielki zaczęli zasuwać krzesła i wychodzić z klasy.
- Więc? Co Ci się śniło? Opowiadaj. – rzekła rozradowana koleżanka.
Aniela zaczęła opowiadać. Zajęło jej to całą przerwę. Dziewczyna bardzo dokładnie opowiedziała swój sen. Często zatracała się w swoich słowach, ponieważ próbowała w umyśle odtworzyć dokładny obraz zdarzeń. Gdy skończyła, przyjaciółka rzekła:
- No nie! Mi, to się nigdy nie śnią tak piękne sny.
- Bądź cierpliwa. Ehhhh… Ile bym dała, by wrócić tam znów. – żaliła się.
- Zapomniałaś co powiedział? Wspomniał, że musisz tylko użyć swojego umysłu. Wróć do domu i spróbuj. Co Ci szkodzi? – namawiała przyjaciółka.
- Rzeczywiście, masz rację. Niech ten dzień szybko minie. – mówiła z nadzieją Marzycielka.
Nadszedł oczekiwany dzwonek. Aniela, jak nigdy, wybiegła pierwsza z klasy. Ubrała się i szybkim tempem podreptała do domu.
- Córciu, zrobiłam Twoje ulubione danie. Umyj ręce i siadaj do stołu. – przywitała ją radośnie mama. Dziewczyna zrobiła to, co jej kazano. Wsuwała obiad tak szybko, że członkowie rodziny nie mogli w to uwierzyć. Zwykle stękała nad jedzeniem przeszło godzinę. Tym razem zjadła w przeciągu 15 minut. Zdziwienie było tak wielkie, że nie obyło się bez pytań.
- Czy coś się stało? Zjadłaś dzisiaj tak szybko. – Zapytał tata.
- Nie skądże, jestem po prostu zmęczona. Odrobię wszystkie lekcje, pouczę się, odpocznę i pójdę spać. – odrzekła.
- Więc tak się sprawy mają. – wtrąciła się mama.
Brat chciał już przytrzeć nosa siostrze, lecz nie zdążył, gdyż ta szybko odwróciła się i skierowała w stronę schodów prowadzących na górę.
Zapadła noc. Aniela ułożyła się wygodnie w łóżku i pogrążyła w głębokim śnie.
- Tak! Udało się! Znów wróciłam do mojego raju. Gabrielu! – krzyczała podekscytowana.
- Witaj panienko. – przywitał ją.
- Szybki jesteś. Nawet nie zauważyłam jak się zjawiłeś. To jakie plany na dzisiaj? Chciałabym poznać to miejsce. – zaczęła dziewczyna.
- To Ty jesteś Panią tego świata, Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Zacznijmy od zwiedzania okolicy. Proszę zamknij swe oczy. A teraz użyj wyobraźni. Pomyśl o tym, że unosisz się w powietrzu. Właśnie tak. Świetnie Ci idzie. Skup się i powoli otwórz oczy. – oznajmił mężczyzna.
- Ja… latam? – zapytała nieco przestraszona.
- Tak, w swoim raju, to Ty decydujesz o wszystkim. Teraz będzie nam o wiele łatwiej poruszać się w terenie. To, na co czekamy? Ruszajmy w drogę.– rzekł z uśmiechem anioł.
Gabriel rozwinął swe piękne skrzydła, odbił się i uniósł wysoko nad ziemią. Chwilę później u jego boku znajdowała się Aniela. Razem szybowali po błękitnym niebie. Wzbijali się nad szczyty zaśnieżonych gór i nagle opadali dotykając swoimi stopami tafli jeziora. Gonili się pomiędzy drzewami, zrywali kwiaty na łące, z których dziewczyna robiła wieńce dla przyjaciela, bawili się ze zwierzętami mieszkającymi w lesie. Niebo przybrało granatowego koloru i zaczął padać ciepły i przyjemny deszcz. Jako, że chmury nie zdołały zasłonić słońca, promienie łączące się ze spadającymi kroplami wody rozszczepiły światło tworząc tęczę. Parze nie przeszkadzała pogoda, a nawet zachęciła do dalszej zabawy. Latając zataczali na niebie piękne piruety. Wyglądali jak zakochana para tańcząca swój pierwszy wspólny taniec. Aniela była szczęśliwa jak jeszcze nigdy dotąd. W jej oczach tliły się iskry radości. Czuła się taka wolna, swobodna i nieograniczona. Anioł spojrzał na jej piękny uśmiech. Dziewczyna była bardzo ładna. Miała śniadą, delikatną cerę, pełne usta i duże, czarne oczy posiadające niezwykłą głębie. Falowane, czarne włosy lekko spadały na jej wąskie ramiona. Gabriel zaniemówił. Jego serce stanęło i buchnęło gorącym płomieniem, który rozszedł się po całym ciele. Nigdy dotąd nie doznał tak pięknego uczucia. Czy to była miłość? Nie, teraz o tym nie myślał. W tej chwili wszystko toczyło się tylko wokół młodej kobiety.
- Gabrielu? Co się stało? Tak nagle odpłynąłeś na dobre kilka chwil. – zaczęła młoda kobieta.
- Przepraszam, zamyśliłem się. Nawet aniołom się to zdarza. W gruncie rzeczy jesteśmy bardzo podobni do Was, ludzi. Różnimy się jedynie tym, że żyjemy wiecznie i posiadamy skrzydła. – oznajmił.
- Chciałabym być aniołem, takim jak Ty. Mogłabym wtedy szybować po bezkresnym niebie, przemierzać oceany, lasy, doliny. Poznawać świat z tej innej, lepszej perspektywy. I co najważniejsze, obserwować ludzi. Dopiero wtedy odkryłabym sens istnienia, to czemu się rodzimy i później umieramy, to czemu jesteśmy szczęśliwi lub smutni, to czemu boimy się okazywać nasze emocje i co sprawia, że naprawdę żyjemy. – powiedziała zamyślając się.
- Powiem Ci, że jesteś naprawdę wyjątkową osobą. – odrzekł mężczyzna.
- Mamo wychodzę! – krzyknęła rozradowana Aniela. Przez ostatni tydzień zmieniła się. Na jej twarzy ciągle widnieje uśmiech. Kwitnie jak kwiat, który z niecierpliwością czekał na przyjście wiosny. Jeszcze nikt nie widział w niej tyle optymizmu. Większość pamięta ją jako wiecznie zabieganą i poważną dziewczynę. Wszyscy z jej otoczenia zastanawiają się, co się stało, że nastąpiła w niej tak nagła zmiana. Jednak nikt oprócz niej i Kasi, nie wie o drugim świecie, do którego przenosi się w każdym śnie.
Nagle słychać pisk opon i krzyk przerażonej matki.
- Anielko! Szybko wezwijcie pogotowie! Proszę niech ktoś pomoże!
Dziewczyna leżała nieprzytomna na jezdni. Krwawiła. Dookoła panował chaos, świadkowie wypadku panikowali. A ona ciągle leżała. Obok jej ciała powiększała się kałuża krwi. Była już na pograniczu dwóch światów. Po 5 minutach przyjechał ambulans. Matka z nadzieją stała nad ciałem córki. Sanitariusze wybiegli i od razu zajęli się poszkodowaną. Tylko czy nie jest za późno?
- Co się stało? Mój raj? On umiera. – powiedziała z przerażeniem Aniela. Kwiaty usychały, drzewa zrzucały liście, zwierzęta umierały. Wszystko traciło swe piękne, radosne barwy. Na świecie panował chłód, nie było słońca, niebo pokryło się szarymi chmurami. Życie przemijało. Nagle dziewczyna zaczęła znikać, razem ze swoim miejscem.
- Gabrielu! Co się dzieje? – zapytała zdenerwowana.
- Anielko Ty umierasz, a razem z Tobą twa utopia. – oznajmił jej przyjaciel. Na te słowa dziewczyna zaczęła płakać. Jej serce przepełnił strach i smutek, dopiero zaczęła poznawać swój świat, swoje życie, a już musiała się z nim rozstawać. Nie miała pojęcia co się stało. Po czym anioł dodał:
- Nie bój się, nie pozwolę Ci umrzeć. Nie mogę na to pozwolić, po prostu nie mogę. Po raz pierwszy przy Tobie doznałem tak pięknego uczucia. Anielo ja… ja Cię kocham! Po tych słowach zbliżył się do dziewczyny. Obydwoje czuli ciepło swoich ciał. Gabriel czule ją objął i lekko pochylił. Patrzyli sobie głęboko w oczy, gdzie było widać płomień, który zrodził się z ich uczucia. Usta dotknęły się i doszło do namiętnego pocałunku. Po ciele pary przeszedł dreszcz. Zatracili się w sobie po raz pierwszy. Aniela już prawie znikła, wtedy to anioł wzbił się w górę. Jego ciało zaczęło emanować ciepłem i promieniować jasnym światłem. Z jego serca wyłonił się błyszczący kryształ. Mężczyzna wziął go w dłonie i podleciał do młodej kobiety mówiąc:
- To jest kryształ mojego serca. Proszę przyjmij go.
- Co się wtedy stanie? – zapytała Aniela.
- Uratuje Ci życie. Powrócisz do rzeczywistości. Ja będę musiał błąkać się między światem żywych i umarłych. To moja kara, za ingerencję w plany Najwyższego. Nie mogę pozwolić Ci umrzeć. Chcę spełnić Twoje marzenia, chcę byś poznawała świat, ludzi, chcę byś żyła… dla mnie. To da mi prawdziwe szczęście. Ty będziesz moim rajem. – powiedział Gabriel i włożył kryształ w serce dziewczyny.
- Gabrielu! Proszę nie rób tego. Ja też Cię kocham! Wolę umrzeć niż wiedzieć, że przeze mnie będziesz skazany na wieczną tułaczkę. Jak umrę, ja… ja znajdę Ciebie, nawet, jeżeli miałabym szukać całą wieczność.– wtrąciła
- Nie, Ty musisz żyć! Żegnaj ukochana. Zawszę będę przy Tobie. – powiedział anioł.
- Nie, nie, nie, Gabrielu nie! – krzyknęła, po czym zasnęła.
Aniela obudziła się. Znajdowała się w pokoju szpitalnym, do którego docierały ostatnie promienie słońca. Przy jej łóżku stały bukiety kwiatów, a na stoliku leżały owoce i słonik z podniesioną trąbą na szczęście. Matka widząc jak się budzi podbiegła do łóżka i rzekła:
- Córciu jak się czujesz?
- Kim ja jestem? – opowiedziała pytaniem dziewczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz